LM.pl

Problemy z poziomem wód w konińskich jeziorach poruszane były podczas spotkania zorganizowanego przez Koniński Okręgowy Związek Żeglarski.

Przedsezonowe spotkanie konińscy żeglarze zorganizowali po raz drugi. Tym razem udało się na nie zaprosić przedstawiciela Wód Polskich, odpowiedzialnych za gospodarowanie rzekami i jeziorami. Głównym problemem poruszanym przez środowisko żeglarskie był niski stan wód w konińskich jeziorach.
– Od 25 czerwca woda zaczyna nam spadać o prawie 60 cm i jest na niskim poziomie aż do końca sierpnia, potem się nagle podbija – mówił Roman Latanowicz. Prezes Konińskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego podkreślał również, że dobowo różnica potrafi wynosić nawet dziesięć centymetrów.

To powoduje, że konińskie jeziora, w szczególności Jezioro Pątnowskie, zarastają.
– Rośliny dostają więcej słońca, przyrastają w tempie zawrotnym. To, co się dzieje w ciągu ostatnich trzech, czterech lat jest tragedią dla Jeziora Pątnowskiego. Tracimy brzegu co najmniej rocznie, według mnie, 30-40 cm. W ciągu dziesięciu następnych lat będziemy mieć wszystko zarośnięte bardzo poważnie. Jeżeli nic z tym nie zrobimy to będzie po Jeziorze Pątnowskim – alarmował Roman Latanowicz.

Nie wiadomo, jaka jest przyczyna takiego stanu rzeczy. Konińscy żeglarze wskazywali, że problemem może być nadmierny pobór wody przez gospodarstwo rybackie.
– Będziemy to obserwować, nie umiem powiedzieć w tej chwili jednoznacznie, kto to robi i w jaki sposób ta woda nagle przybywa, czy nagle ubywa – odpowiadał przedstawiciel Wód Polskich. – Staramy się trzymać na stanowisku pośrednim i szczytowym wody tak, jak jest to zapisane w instrukcjach. Ja nie widzę większych różnic. 

Informował również o aktualnym stanie wody w Jeziorsku, zbiorniku retencyjnym, za pomocą którego regulowany jest dopływ wody do zbiorników w regionie konińskim. Według jego słów, Jeziorsko zrzuca aktualnie 22 metry sześcienne wody na sekundę, przy jednoczesnym dopływie 37 metrów sześciennych.
– To niewiele. Szykuje nam się susza hydrologiczna, wody nie ma. Jeśli chodzi o głębokości tranzytowe, biorąc pod uwagę Kanał Ślesiński i rzekę Wartę do Orzechowa, to jest od 70 cm do metra. Więcej wody nie ma. 

Podczas spotkania żeglarze podsumowali i rozmawiali również o bezpieczeństwie na konińskich wodach. W zeszłym roku doszło do dwóch groźnych wypadków z udziałem łodzi motorowych. Kilkanaście interwencji przeprowadzili strażacy z regionu konińskiego. Najbardziej zapalnym miejscem jest Ślesin.
 Dla mnie to był najbardziej niebezpieczny rok w Ślesinie od 2001 roku – oceniał Marcin Bryl prowadzący zajęcia żeglarskie na Jeziorze Ślesińskim. – Często gdy prowadzę zajęcia z dzieciakami na wodzie muszę megafonem przeganiać panów na skuterach.

Niestosowanie się do przepisów, alkohol i brak wyobraźni, szczególnie u motorowodniaków, to główne przyczyny niebezpieczeństw na wodzie, które wymieniali konińscy żeglarze. 

Tekst: Bartosz Skonieczny – LM.pl

adminInformacjeLM.pl Problemy z poziomem wód w konińskich jeziorach poruszane były podczas spotkania zorganizowanego przez Koniński Okręgowy Związek Żeglarski. Przedsezonowe spotkanie konińscy żeglarze zorganizowali po raz drugi. Tym razem udało się na nie zaprosić przedstawiciela Wód Polskich, odpowiedzialnych za gospodarowanie rzekami i jeziorami. Głównym problemem poruszanym przez środowisko żeglarskie był niski stan wód...Niezależny Portal Społeczności Gminy Ślesin
Podziel się tą wiadomością
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
188 razy przeczytano